Zanim poślesz dziecko do szkółki narciarskiej…

0
214
szkola jazdy na nartach

Narty są doskonałą okazją do integracji całej rodziny. Warto zatem dzielić naszą pasję z pociechami! Od czego jednak zacząć naukę korzystania z białego szaleństwa?

Rodzinny wyjazd na narty jest świetnym sposobem na scementowanie naszych relacji z bliskimi. Z tego powodu, jeśli sami kochamy zimowe sporty, warto pomyśleć o jak najwcześniejszym rozpoczęciu nauki naszych dzieci. Mnogość szkółek narciarskich sprawia, że szkoleniem zajmą się profesjonaliści. Rodzice mogą jednak wydatnie pomóc swoim latoroślom zanim jeszcze trafią one pod opiekę instruktora!

Im wcześniej, tym lepiej

Powyższa zasada ma znaczenie w nauce każdego sportu, ale w przypadku nart sprawdza się szczególnie. Im wcześniej dziecko oswoi się ze śniegiem, tym większe sukcesy może później odnosić. Jazdy na nartach mogą uczyć się już nawet trzyletnie maluchy. Obowiązkowo należy przy tym jednak pamiętać, że dziecko uczy się przez zabawę. Dlatego też powinniśmy tak szkolić naszego juniora, by sport był dla niego właśnie przyjemnością. Najmniejsze dzieci powinny być oswajane ze śniegiem. Wspólnie ulepmy bałwana, zróbmy na śniegu „aniołka”, porzucajmy się snieżkami. Maluchy-domatorzy, które rzadko przebywają na powietrzu, mogą początkowo być trochę przestraszone zimnem i mrozem. Nie rzucajmy ich na głęboką wodę. W końcu narty są sportem technicznym, zatem nie ma sensu, by zakładać deski dziecku, które nigdy wcześniej nie uprawiało żadnego wysiłku.

Przede wszystkim rekreacja

Jeśli chcemy przygotować młodego adepta sztuki narciarskiej do zmierzenia się ze stokiem, powinniśmy zadbać o jego odpowiedni rozruch – i to w trakcie całego roku. W dzieciach drzemią ogromne pokłady energii, którym wystarczy tylko dać upust. Zamiast całodziennego siedzenia w domu, wyjdźmy z nimi na spacer, rower albo na boisko. Koordynację ruchową i świadomość własnego ciała doskonale poprawi pływanie. W zimie zaś szczególnie polecane są wszelkie śnieżne aktywności, na czele z sankami. Nie tylko stopniowo przyzwyczaimy dziecko do wysiłku, ale też poprawimy motorykę i damy podłoże do rozwoju mięśni – dzięki temu, gdy już znajdzie się na stoku, nie okaże się, że jego nogi są „zbyt miękkie”.

Jaki trener, jaka grupa?

Zanim zdecydujemy się na konkretną szkółkę, powinniśmy poznać trenera, który będzie szkolił naszą pociechę. Warto poobserwować styl jego pracy choćby przez kilkadziesiąt minut. Dobrze jest również przejrzeć opinie w internecie, jeśli są dostępne. Odpowiednia komunikatywność, empatia i skupienie na podopiecznych to niezbędne cechy trenera zwłaszcza młodszych dzieci. Co się tyczy grupy zaś, to im będzie ona mniejsza, tym lepiej. Optymalna wielkość to 5 osób, co pozwoli z jednej strony przywiązać nauczycielowi odpowiednią uwagę do zachowania każdego dziecka, z drugiej zaś wzmocni relacje panujące w zespole. Pamiętajmy przy tym, że większość szkoleniowców preferuje naukę w odseparowaniu od rodziców – twoja obecność podczas lekcji może rozleniwiać malucha i skłaniać go do niepotrzebnych popisów. Jeśli już znajdziemy odpowiadającego naszym wymaganiom trenera, uszanujmy styl jego pracy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here